Wydaje Ci się, że znasz Excela i PowerPointa? ZOBACZ moje ebooki i podnieś umiejętności:
  1. HIT!!! - EXCEL samouczek - nauka na przykładach POBIERZ fragmenty DEMO >
  2. EXCEL & PowerPoint zestaw ebooków w SUPER cenie ZOBACZ PROMOCJĘ >

Ironia w walce z systemem – internauci kontra korporacje

Milionowe budżety, miesiące planowania i badań, dziesiątki zaangażowanych osób i w końcu jest – nowy niepowtarzalny produkt, przełomowa reklama, zakończony rebranding. Jednak pomimo licznych przygotowań i starannie przemyślanych planów komunikacji, efekt pracy działów marketingu może w łatwy sposób stać się przedmiotem dowcipów.

Ten problem może dotknąć chyba niemal każdego produktu – zarówno właśnie wprowadzanych nowości, jak i od lat obecnych na rynku marek o wypracowanym wizerunku. A to wszystko za sprawą prostego żartu, krótkiego tekstu na twiterze, zdjęcia lub filmiku autorstwa jednej, nikomu nieznanej osoby. Powstanie takiego dowcipu może być sprowokowane drobnym błędem po stronie firmy lub jakiegoś jej podwykonawcy, a także może się on narodzić bez kompletnie żadnej przyczyny – just for fun. W jednej chwili te same media, które miały komunikować i promować dany produkt stają się nośnikiem treści, delikatnie mówiąc …niepożądanych z punktu widzenia firmy. Bo oczywiście klienci, a zwłaszcza pracownicy konkurencji, mogą się przy tym bawić w najlepsze.

Co należy w takiej sytuacji zrobić? W programach nauczania reklamy i PR znajdują się zwykle zajęcia poświęcone „zarządzaniu kryzysowemu”, gdzie wymienianych jest parę technik radzenia sobie z takimi sytuacjami. Niestety w praktyce, każdy przypadek jest inny i trudno wskazać jedną skuteczną metodę.

Szybka reakcja

Zazwyczaj zaangażowanie sztabu ekspertów w postaci prawników, PR-owców, zewnętrznych firm typu public affairs, itp., mija się z celem. Szybkość z jaką rozpowszechniane są treści w internecie nie pozostawia praktycznie żadnych szans. Od czasu do czasu zdarzają się jednak przypadki, w których to firmy bardzo aktywnie starają się podjąć ochrony swojego wizerunku. Można tutaj wspomnieć o TVN, który swego czasu ścigał właścicieli stron, na których pojawiały się filmiki obrazujące wpadki swoich gwiazdeczek. Kolejnym przykładem może być reakcja Facebooka na serwis Lamebook. Ale zazwyczaj taki sposób reakcji kończy się tym, że podjęte działania tylko pogarszają sytuację firmy – co prowadzi do tego, że trzeba się z nich później nieraz szybko wycofywać zaczynając swoje tłumaczenia od słów: „naszym celem wcale nie było…”

Całkowity brak reakcji

Przeczekanie, przemilczenie, nieudzielanie komentarzy. To wbrew pozorom jedna z bardziej skutecznych metod. W końcu prędzej czy później temat musi sam ucichnąć, a jakakolwiek reakcja mogłaby tylko dodatkowo nagłośnić całą sprawę. Strategia ta jest bardzo często stosowana – raz zamierzenie, raz przypadkowo (tj. zamiast zostanie podjęta decyzja o sposobie reakcji, problem sam znika). Jedyne co jest tutaj wymagane wobec firmy to konsekwentność – jeżeli do czegoś się nie będzie się odnosić, to nie. Niestety, wielokrotnie dla rzeczników prasowych okazało się to być zbyt trudne i poczuli się w końcu do obowiązku, aby jednak reagować… niekoniecznie z dobrym skutkiem.

Też się pośmiejemy

Trzecim wyjściem może być włączenie się do żartu. W końcu jeżeli powstało już zamieszanie, to dlaczego nie starać się go wykorzystać. Kilka lat temu pewien piłkarz (dokładnie Francesco Totti) stał się przedmiotem szeregu dowcipów na swój temat. Popularnością dorównywały one chyba tylko żartom o Chucku Norrisie i blondynkach. Reakcja piłkarza była nadzwyczaj niespodziewana. Postanowił on opublikować te dowcipy w formie książki, a zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na cele charytatywne. Proste rozwiązanie, ale „z jajem”.

Z przymrużeniem oka

Na koniec można się także zastanowić, dlaczego od samego początku nie łączyć marki z elementami humorystycznymi? Sposobów i narzędzi do tego jest mnóstwo. Przykładem są nieocenzurowane reklamy, które „niezamierzenie” wyciekają do internetu. Takie działania powodują, że wszelkie niespodziewanie żarty nie są w stanie, w istotny sposób, zachwiać wizerunku, gdyż od początku zakłada on pewien dystans. Takie marki również z mniejszym prawdopodobieństwem stają są celem ataków. O wiele śmieszniej jest przecież uderzyć w pompatyczne i super-poważne korporacje i bazować na olbrzymim dysonansie.
Parę zdjęć z przykładami śmiesznych przeróbek znanych logo można znaleźć w galerii z!przeconsem.

Jeszcze na koniec szybkie pytanie...
Korzystasz z EXCEL lub PowerPoint?
Poznaj Naukę na przykładach!
500 funkcji Excel + 500 slajdów PowerPoint

Zobacz podręcznik =>

Dodaj komentarz

X